niedziela, 8 lipca 2012

Sales! Sales! Sales!

Rozpoczął się sezon wyprzedaży, okres najbardziej wyczekiwany przez wszystkie kobiety. Na początku jednak obniżki są bardzo małe i nas raczej nie zadowalają. Dodatkowo, bałagan na sklepie i tłum kupujących nie bardzo zachęca. Jak przetrwać okres wyprzedaży, nie wydać majątku (mimo przecen) i osiągnąć pełne zadowolenie z upolowanych skarbów? Ja kieruję się paroma złotymi zasadami, które wypracowałam sobie przez dobrych parę sezonów. Jednak najważniejsze jest, aby pamiętać, że w kupowaniu nie chodzi o to, by zdobyć kolejną bluzkę czy sukienkę w średnio zadowalającej nas cenie, tylko aby upolować coś niesamowitego i niesamowicie taniego! Jasne, łatwe to wcale nie jest – w końcu zakupy to sport dla wytrwałych ;)

The sales season has begun! The period most awaited by all women. In the beginning, however, discounts are very small and hardly will satisfy us. In addition, the mess at the store and a crowd of buyers are not very encouraging. How to survive the period of sales without spending assets (despite discounts) and achieve the complete satisfaction of the hunted treasure? I'm guided by a few golden rules that I discovered through past several seasons. After all, the most important thing to remember is that shopping doesn't mean getting another shirt or dress in a rather not satisfying price, but just to shoot something amazing and incredibly cheap! Sure, it's not easy - after all, shopping is a sport for persistent ;)



1. Rozpocząć sezon wyprzedaży od przeglądania NAJTAŃSZYCH rzeczy. Nie ma co patrzeć na obniżki 20-30 %. Te droższe ciuszki spokojnie będą czekać na dalsze obniżki, gdyż nie są warte swej ceny i tylko desperaci lub milionerzy mogą sobie pozwolić na ich kupno. Ja upolowałam już w pierwsze dni wyprzedaży żółte kimono oraz duży pierścionek przecenione aż o 75 %!

2. Regularnie, raz na tydzień-dwa, wpadać do sklepów, aby zorientować się jak daleko posunęły się obniżki i, czy aby kolejny towar nie dołączył do grona tych najtańszych ;)

3. Nie omijać rzeczy w za dużym rozmiarze! Często tylko takie zostają na końcowych obniżkach i są przy tym bardzo tanie. Często można je dać przerobić na mniejszy rozmiar u krawcowej za parę złotych.

4. Lepiej odwiedzać sklepy rano – jest wtedy mało ludzi, towar jeszcze leży ułożony, a sprzedawcy póki co, nie są zmęczeni i chętnie mogą nam pomóc.

1. Start the sale season with viewing THE CHEAPEST things. There is no need to look at price reductions of 20-30%. These expensive clothes will safely wait for further discounts, because they are not worth the price and only desperate people or millionaires can afford them. I have hunted in the early days of sales a yellow kimono and a large ring for 75% off the regular price!

2. Regularly, once a week or two, drop into stores to see how far up the discounts have gone and whether any other goods have joined the cheapest ;)

3. Do not despise things in a big size! They may be very cheap because usually they are the last pieces. Often you can give them to remake to a smaller size for almost no money.

4. It is better to visit the shops in the morning – there are usually only a few people, the clothes are still clearly arranged and the sellers are so far not tired and happy to help us.













W upalny dzień ubrałam się w moje zdobycze niczym rajska papużka i popędziłam na miasto. Tym z Was, którzy wybierają się latem nad morze do Trójmiasta, mogę polecić cudowne babeczki w „Fajne Baby” na ul. Świętojańskiej na Starym Mieście. Są po prostu niesamowite! Lecz to tylko przedsmak ich cudowności, zbieram się do stworzenia prawdziwego babeczkowego reportażu.

It was a really hot day, so I have dressed in my new booties, feeling like a paradise parrot and raced over the city. For those of you who choose summer vacations over the sea coast in Tri-City [Gdańsk + Sopot + Gdynia in Poland], I recommend wonderful cupcakes in the "Fajne Baby" [„Cool Babies”] in Świętojańska Street in Gdańsk Old Town. They are simply amazing! But this is only a foretaste of the cupcake wonders. I'm going to create a real report on „Fajne Baby”, soon.


H&M yellow kimono| River Island ring| white top from TKmaxx| Cubus leggins| New Yorker ballerinas| earrings from an indian shop

10 komentarzy:

  1. Co za pyszności widzę! :) genialny zestaw, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądasz , śliczne zdjęcia !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią zjadłabym teraz te babeczki, wyglądają przepięknie i na pewni były przzepyszne! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie chciałabym Cie zaprosić do rozdania u mnie na blogu,jeżeli jesteś zainteresowana to więcej u mnie w poście - http://malgorzata-m.blogspot.com/2012/07/rozdanie.html .
    Pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. mrau, podziel się tymi słodkościami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. dredy to nie dredy tylko dredloki czyli takie doplatane:) częściej są na mojej głowie niż ich nie ma, są dla mnie o wiele wygodniejszą opcją niż naturalne włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczna bluzeczka i buty! Fajnie się to razem komponuje :)

    OdpowiedzUsuń