piątek, 15 czerwca 2012

New purchase

Zastanawiam się, ile razy w miesiącu można pozwolić sobie na nabycie czegoś nowego. Oczywiście chodzi mi tu tylko o kolejne zapychacze garderoby :) Kupuję średnio raz-dwa na miesiąc, choć czasem, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, zdarzają się miesiące bez nowych nabytków. Niektórzy, zwłaszcza płeć męska, uważa, że to zdecydowanie za często. Ach, faceci! Ja się z tym nie zgadzam i, wręcz przeciwnie, uważam, iż bardzo mało sobie pozwalam na frywolne wydawanie pieniędzy na kolejne bibeloty i ciuszki. A jak często Wy kupujecie sobie coś nowego?

I wonder, how often you may purchase something new. Of course, I mean only clothes and that sorft of things :) I buy once or twice a month, although sometimes, especially during autumn and winter, there are months without anything new. Some, especially the male sex, believe that it is far too often. Ah, guys! I totally disagree with them and, on the contrary, I think that I hardly allow myself to frivolous spending money. And how about you, guys? How often do you buy something new?



Te kalosze dostrzegłam na regale przydrożnego sklepiku z obuwiem, gdzie zatrzymałam się, aby uchronić się przed okropną burzą. Lało niesamowicie! Byłam cała mokra, zwłaszcza jednak ucierpiały moje szmaciane balerinki [New Yorker – szmaciane baleriny, tanie i najwygodniejsze na świecie!]. Czułam, że pod stopami zrobiło mi się małe bajorko, dlatego też, bez skrupułów, zaczęłam oglądać ofertę sklepową. Kalosze w kolorze „nude” od razu skradły mi serce. Są dość mocno inspirowane typem słynnych Melissek, ale to mi nie przeszkadza. Na Melisski też przyjdzie pora :) Zdesperowana stanem balerinek, stwierdziłam, że należy kupić te śliczne buciki, w sam raz na tą straszną pogodę.

I saw these boots on the shelf of a small shoe shop where I got into in order to hide away from a terrible storm. It was raining cats and dogs! I was all wet and my rag ballerinas turned into a disaster [New Yorker – rag ballerinas, inexpensive and the most comfortable in the world!]. My shoes were completely soaked, and therefore, without scruple, I started looking around the shelves. Nude rain boots immediately stole my heart. I must say, they are pretty much inspired by the famous Melissa type, but it doesn't bother me. The time will come to buy Melissa too :) Being desperate by the state of my ballerinas, I agreed to purchase these beautiful boots, just in time for this terrible weather.

9 komentarzy:

  1. słodkie buciki!!;D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie byłam przekonana nigdy do nich, ale czytając notkę wyobraziłam sobie je, w połączeniu z sukienką, letnim płaszczykiem i ogromnym parasolem! ;d



    http://szaroscgwiazd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. moja mama jest zakochana w tych bucikach ;D


    zapraszam Cię na: http://madame-chocolate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. słyszałam, że oryginalne te kalosze od Vivienne Westwood są strasznie niewygodne bo obcierają :) ciekawe jak będzie z takimi z przydrożnego sklepiku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż okazuje się, że są strasznie wygodne! Chodzę w nich nie tylko w czasie deszczu, ale są też wymarzonymi butami do strefy kibica, gdzie piach brudzi wszystkim obuwie, a inni depczą Ci po stopach. Przecieram kalosze szmatką i ta-dam! znów są jak nowe :)

      Nie wiedziałam, że o butach Vivienne Westwood krąży taka opinia, szkoda :(

      Usuń
  5. No właśnie o tym mówiłam - wchodząc np do Zary mogłabym wynieść pół sklepu , ale wiem że mnie na to nie stać , dlatego często kończy się "płaczem w domu" . Oboje z mężem zarabiamy przyzwoicie więc wydawałoby się że mogłabym kupić 2,3 rzeczy, ale nie zmienia to faktu że ceny są po prostu chore !!! Poza tym isteniej też inne "życie" , czasami wolę iść do teatru albo na dobrą kolacje niż kupić kolejną torebkę. ----o nie, nie wierze że to ostatnie zdanie napisałam : ))))

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne te kaloszki są, widziałam je w jakimś internetowym sklepie. nie obcieraja ?

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne sa!:) u mnie nowy post zapraszam!:)

    OdpowiedzUsuń